lat, napawały ją smutkiem. I poczuciem winy, które najwyraźniej

dwójką funkcjonariuszy. W oddali widać dom, w którym naleziono zwłoki. Ale mnie nie
Oczywiście sytuacji nie poprawiają długie spacery, ale chciał zajrzeć pod molo w świetle
– Słuchaj, spójrzmy prawdzie w oczy. Policja nadal będzie cię miała na oku i szczerze
przycięta i wklejona Berneda stała na gałęzi obok swojego męża - Wiarołomnego. Ubrany był jak na polowanie, bo zawsze był łowcą, choć zwykle polował na kobiety. Jego ciało było nietknięte, jeśli nie liczyć niesymetrycznej dziury w kroku - wyszarpany kawałek zdjęcia w miejscu prawego jądra. Popatrzyła na innych mieszkających na drzewie... Mały Parker, pozbawiony głupiego smoczka, wrzeszczał ile sił w płucach, Alice Ann z głową odciętą i przyklejoną pod dziwacznym kątem - tak ją znaleźli, gdy spadła ze schodów w luksusowym zakładzie, w którym zamknęła ją rodzina. Szkoda, że nie ma więcej czasu. Pragnęła podziwiać swoje dzieło, usiąść wygodnie i nacieszyć nim oczy. Ale jeszcze nie teraz. Czasu jest coraz mniej. Odnalazła zdjęcie najstarszej córki, Amandy, i odcięła samochód od szczupłej sylwetki. Najstarsza wciąż żyła - taka wola boska - trzeba zająć się nią później. Na samą myśl uśmiechnęła się. Tak, tak... wszystko idealnie się zgadzało. Umieściła zdjęcie niedużego zgniecionego samochodu sportowego na gałęzi Amandy. Chwilowo to musiało jej wystar-czyć. Nić życia Amandy nie mogła jeszcze zostać przecięta. Tak zadecydowała jedna z bogiń losu. Nadeszła pora dokonać kolejnego wyboru. Usiadła na krześle i zaczęła mieszać zdjęcia. Pośpiesznie odwracała stare fotografie i zauważyła, że niektóre nie są już idealne. Jedne wyblakły, inne pożółkły, jeszcze inne pogięły się i pozałamywały od ciągłego przekładania. Upłynęło zbyt wiele czasu. Zbyt wiele lat. Znów poczuła niepokój. Kiedyś była cierpliwa, teraz stała się nerwowa. Drażliwa. Z pomieszczenia obok dobiegło ją słabe szuranie. Ofiara próbowała się uwolnić... Boże, czy nie czas już na nią? Czas. Atropos miała coraz mniej czasu, a tyle jeszcze do zrobienia. Nawet nie mogła sobie pozwolić na spokojny wybór kolejnych ofiar. Kiedyś mogła czekać miesiące czy lata, teraz czuła, że musi jak najszybciej dokończyć rozpoczęte dzieło. Szybciej... szybciej. Odwróciła jedno ze zdjęć i zobaczyła twarz Caitlyn. Znowu. Najwyraźniej los wskazuje na słabszą z bliźniaczek. Ale czy to właściwy moment? Zaplanowała, że Caitlyn będzie ostatnia, że weźmie na siebie winę za wszystkie czyny Atropos. Ale może źle to obmyśliła? Gdzie, do diabła, jest nić życia tej mizeroty? Grzebiąc w szufladzie wśród splecionych sznureczków, odpowiednio oznaczonych, Atropos zauważyła, że czas Caitlyn dobiegał już końca. Byli też oczywiście inni. Odwróciła kolejne zdjęcia i ogarnął ją spokój, uczucie błogiego zadowolenia. Dwie kolejne ofiary... jedna z ponurym wyrazem twarzy, druga, na dalszym planie, próbująca schować się przed obiektywem. Za późno. Już się nie ukryjesz. Atropos uśmiechnęła się, nawet odgłosy szamotaniny nie zmąciły jej spokoju. Cricket szarpała się przerażona. Czuła, co ją czeka. Świetnie. Może czas jej o czymś przypomnieć. Tak, z pewnością. Atropos nigdy wcześniej nikogo nie więziła. Ale jej ofiary wiedziały, z czyjej ręki giną, szczególnie świetnie rozegrała to z Joshem Bandeaux. Odkryła, że po-wolne psychiczne maltretowanie ofiary dostarcza niezwykłych emocji. Jednak musiała być ostrożna, a w stanie upojenia łatwo stracić czujność. Ale... skoro Cricket już tu jest, przecież można to wykorzystać.
– Ani się waż – syknął.
– Nie chodzi tylko o zdjęcia, Lorraine. Wydaje mi się, że ją widziałem.
Zadzwonił telefon. Hayes dał Bentzowi znak, by poczekał, podniósł słuchawkę.
– Kim pan jest, do cholery?
– Sama sobie weź. – Nawet jeśli porywaczka wyjmie teraz pistolet czy paralizator, nie
informację od Montoi.
Usatysfakcjonowana piszę jego nazwisko na kopercie, jadę do motelu w Culver City, w
wspomniałam, było to dawno temu.
– Niech to szlag – mruknęła i znowu zobaczyła swoje odbicie w resztkach lustra.
ostrzegam, to nie jest przyjemny widok.
www.blacha-trapezowa.info.pl/page/2/

Jake’a. Jego przyjaciel, jako aktywny członek klubu ranczerów, kandydował na urząd

Tally gwałtownie podniosła głowę, nagle zaniepokojona.
sprawami, listę zatrudnionych? Muszą przecież mieć coś takiego. Owszem, personelu było
czas płynął, a ona żyła dalej. Uspokoiła się. Odrobinę. Wiedziała, że psychopatka, która ją
Marka Yeah bunny dla fanek tęczowych kolorów

Jasne. Gdyby miała dość siły, roześmiałaby się w głos. Psycholog nie dotrze do pacjenta,

- Powiedziałam. - W jej głosie słychać było smutek. -
- Poważnie? - Pochyliła się, oparła przedramieniem o opuszczoną szybę i zwilżyła językiem wargi.
nic do picia, ale później tatuś przyniesie ci mleczko. Co ty na
easy to get unitedfinances loan for i need $500 now provided by trusted online lenders

– Dobrze. Przekonacie się wtedy, że wczoraj wieczorem rozmawiałem z żoną, która jest

- Dostatecznie? - powtórzył speszony, że przyłapała go na
- Muszę zadzwonić. Dzięki za żarcie, Liz. Pogadamy później.
machającej rączką.
Tarcza Finansowa 2.0 - wkrótce dodatkowa lista kodów PKD objętych tarczą